Ogłoszenie | |||||||||
---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
Tytuł panelu
Treść i obrazek naszego panelu:
Strony: 1
#1 2014-01-25 17:02:24Main EventNo DQ Match for #1 Contender to the World Heavyweight Championship
Offline #2 2014-01-25 17:09:56Re: Main Event
Offline #3 2014-01-26 12:14:18Re: Main Event
Offline #5 2014-01-26 18:28:21Re: Main EventBOOOM ! Streak : 5-0-0 Offline #6 2014-01-26 20:56:59Re: Main EventOddaję ini nie mam sił na pisanie posta
Offline #7 2014-01-27 12:38:51Re: Main Event5 dni temu stanąłem przed największą szansą w moim życiu. Każdy z moich kroków był przemyślany i nie było mowy o popełnieniu jakiegokolwiek błędu. Jednak wydarzyło się coś czego sam się nie spodziewałem - Wielki Czerwony Potwór złamał moją żelazną obronę. Jakimś cudem udało mu się wejść do mojego mózgu i nasiać w nim zbyt dużo zamętu by skupić się tylko i wyłącznie na zwycięstwie. Teraz to on siedzi sobie jak gdyby nigdy nic w odległości nie dalszej niż 5 metrów i z premedytacją śmieje mi się w twarz. Chciałbym w jakiś sposób ściągnąć ten paskudny wyraz z jego twarzy - najchętniej przy pomocy gołych pięści. Niestety jednak nie mogę tego zrobić, gdyż wypisałbym na siebie wyrok śmierci. Nie chciałem bowiem w tym pojedynku mierzyć się z dwoma oponentami. Jedynie spokój i opanowanie mogło bać mi szanse rewanżu z Glen'em i udowodnienie mu, kto tak naprawdę zasłużył tamtego wieczoru na zwycięstwo. Ponownie szczęście Cię nie uratuje Kane. Mogę Ci obiecać, że stanie się z Tobą to samo co z Brock'iem czy Abyss'em. Teraz jednak nie mogłem zagłuszać sobie głowy myślami o poprzedniej niedzieli, dziś bowiem stawałem w ringu po to by odzyskać to co pracowicie i tak należy do mnie. Jedyną przeszkodą stojącą przed moim upragnionym rewanżem był Styles, który w niedzielę stawał w szranki o pas WWE. Spotkaliśmy się już jeden raz w ringu i wtedy to ja wyszedłem jako zwycięzca. Dawało mi to po raz kolejny mentalną przewagę nad przeciwnikiem choć z drugiej strony wiedziałem, że może to zmotywować go do bardziej zagorzałej walki o zwycięstwo. Nie chciałem jednak do tego dopuścić, bo już niedzielne starcie dostarczyło mi odpowiedniej lekcji, że pewność siebie niczego nie przynosi. Wszystkie moje myśli w końcu odpłynęły w dal, gdy usłyszałem trzy metaliczne trzaśnięcia w gong - starcie się rozpoczęło. Widownia była przygotowana na przynajmniej podobne starcie co w niedzielę! Spokojna walka nie wchodziła w grę zwłaszcza, że znałem możliwości AJ'a. Jak najszybciej musiałem zneutralizować jego wszelkie zapędy dążące do wykonywania akcji wysokiego ryzyka. Ruszyłem, więc na niego jak wściekły byk od razu serwując mu potężne razy celowane dokładnie na prawy polik mojego oponenta(Seria Punch'ów). W końcu napotkałem lekki opór przed dalszym natarciem, gdyż znaleźliśmy się obaj w narożniku. Zamiast dalszego obtłukiwania wykonałem błyskawiczny Irish Whip i usadowiłem mego rywala w przeciwległym narożniku. Nie miał on jednak ani sekundy wypoczynku, gdyż otrzymał ode mnie potężny Yakuza Kick prosto w twarz. Spłynięcie pana Styles'a po narożniku nie było jednak wskazane w tym momencie, bo dałoby mu to zbyt dużo czasu na odpoczynek. Zamiast tego wyciągnąłem go w stronę środka ringu i zaserwowałem mu wypróbowany i przyjemny Swiss Uppercut. Spojrzałem w stronę nieco zafrasowanego Kane'a, który dokładnie w tym samym momencie spojrzał na mnie z nieco mniejszą dozą pewności. Ciesz się póki możesz Glen. Nadchodzę zdobyć to co i tak należy do mnie! Ostatnio edytowany przez Her0 (2014-01-27 12:39:39)
Offline #8 2014-01-27 13:50:43Re: Main EventArin oddaje inicjatywę więc Dalej Casaro. Styles na macie, co zrobi Antonio? Offline #9 2014-01-27 18:39:54Re: Main EventFortuna zaczęła się do mnie uśmiechać, a więc nie mogłem w żaden sposób jej zawieźć. Moim celem jest bowiem stanąć już niedługo na szczycie - prawie, że na Olimpie by stanąć na równi z innymi bogami i móc wypić z nimi nieco ambrozji prosto z jednego ze złotych rogów. Najpierw jednak musiałem sięgnąć dna i stanąć twardo na ziemi, po to by w końcu wzbić się w powietrze jak ptak. Swoją drogą mój robaczek powoli podnosił się do góry, co oznaczało, że kolejna porcja subtelnych tortur musiała nastąpić niebawem. Ruszający się z miejsca AJ nie mógł się jednak spodziewać tego, że za moment będzie miał czołowe zderzenie z pociągiem. A dokładniej mówiąc z moją głową, która została wymierzona prosto w jego klatkę piersiową(Headbutt). Mój biedny oponent skulił się z bólu dając mi możliwość dostatecznego zbliżenia, przed kolejną akcją. Prawdę mówiąc chciałem trochę ulżyć jego klatce, a więc tym razem podchwyciłem go w pasie, serwując teraz ból jego plecom potężnym Double Pendulum Backbreaker'em.
Offline #11 2014-01-29 13:01:18Re: Main EventPrędzej czy później obijanie się mojego oponenta musiało się zakończyć, ponieważ nie wysłałem go na matę po to by miał tam pobyt rekreacyjny. Przyszła pora na kolejną dawkę bólu i cierpienia. Zdeterminowany przed kolejnymi działaniami podszedłem do mojego rywala sądząc, że jeszcze nie doszedł do siebie po ostatniej sekwencji ruchów. Niestety bardzo się w tamtym momencie pomyliłem, gdyż mój oponent błyskawicznym poruszeniem się zawiesił mi się na szyi prokurując Kip - Up Rana'ę. Świat zawirował a ja znalazłem się na ziemi. Prawdę powiedziawszy wiedziałem, że nie będzie łatwo, ale no cóż. BRING IT ON BABY! Można powiedzieć, że po sekundzie otrzymałem dokładnie to o co prosiłem - Discus Lariat powalił moją osobę ponownie, wprawiając mnie powoli w furię. Przeciwnik musiał poczuć się teraz bardzo pewny siebie, ponieważ błyskawicznie udał się on poza liny, przygotowując się przed kolejnym atakiem. Tym razem nie dałem się zaskoczyć i w ostatnim momencie odskoczyłem na bok od lecącego Springboard Hurricanrana'y. Styles, który wystał na nogach wyraźnie był zaskoczony tym obrotem spraw, musiał nie spodziewać się tego co miało nastąpić. Dokładniej mówiąc podchwyciłem go w pasie stojąc tuż zanim, wykonując przepiękny German Suplex. Swoją drogą ten chwyt powinien się nazywać Swiss Suplex, ale oczywiście egomaniatyczni Niemcy musieli przywłaszczyć sobie nazwę tego chwytu... No nic. Pozostało mi nieść prawdę, moją prawdę, która nawet niezrozumiana, powinna dotrzeć do każdego. Idealnym do tego sposobem było podkreślenie mojej chwilowej przewagi, przepięknym Double Foot Stomp'em. Mój rywal zdawał się mieć dość, dlatego też subtelnym ruchem wypchnąłem go poza ring za pomocą mojej nogi. Chwila odpoczynku miała dać złudne wrażenia AJ'owi, że dałem sobie z nim spokój na ten moment. Nic bardziej mylnego, bo już po chwili kiedy tylko mój rywal podniósł się w okolicach stołu komentatorskiego ja rzuciłem się wariacko w jego stronę za pomocą wariackiego Tope! Mimo wszelkiego oburzenia skierowanego w moją osobę przez widownie, mogłem teraz usłyszeć pomruk zadowolenia z przebiegu sytuacji oraz tych akcji. Nie chciałem, więc na tym poprzestawać, ponieważ szansa na odkupienie stała na wyciągnięcie ręki... Kane idę po Ciebie!
Offline #12 2014-02-08 12:03:21Re: Main EventPrzy German Suplexie, gdy Cesaro go wykonywał ja zrobiłem salto, po czym stałem na nogach, aby powalić przeciwnika [SM]Superkick i na koniec zapinając [F]Calf Killer, a przeciwnik wykonał TAP OUT!
Offline #13 2014-02-08 17:59:51Re: Main Eventchyba kpisz...
Offline #14 2014-02-09 12:01:59Re: Main EventZiomek luz i tak to już koniec xD
Offline #15 2014-02-11 10:24:41Re: Main EventWiem , ale lubię trolololo
Offline Strony: 1
|