Ogłoszenie | |||||||||
---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
Tytuł panelu
Treść i obrazek naszego panelu:
#2 2013-12-13 22:58:15Re: Submission MatchZanim jeszcze muzyka rozbrzmiała, na arenie zapadła cisza. Wszyscy z zapartym tchem czekają na to, kto wejdzie na pierwszą walkę poniedziałkowego show. Publika ryknęła z zachwytu wraz z głośną muzyką, a z backsteagu wyłania się już Sami Zayn! Fajerwerki wybuchają tworząc rozmaite wzory, a sam główny bohater z niespotykaną świeżością wystrzeliwuje rękę do góry, by dać znać, że gotów jest do walki jak nigdy! Aplauz wzmaga się wraz z odległością Sami'ego od ringu. Po drodze przybija piątki fanom, następnie po schodkach wbiega na apron kwadratowego pierscienia. Rzuca ostatnie, bijące ciepłem i sympatią spojrzenie w stronę tu zebranych i z gracją przeskakuje nad linami, by ostatecznie wejście zakończyć tauntem na samym środku ringu. Muzyka przestaje grać. Sami'emu znikł z twarzy uśmiech. Teraz z podnieceniem ale i dziecinna ciekawością czeka na swoich dzisiejszych przeciwników.
Offline #3 2013-12-14 10:43:53Re: Submission MatchGONG Kto Ładniej na 320 słów! Offline #4 2013-12-14 14:21:44Re: Submission MatchWydawałoby się, że jeszcze chwile temu siedziałem w szatni motywując sie specjalnie do tego starcia. Teraz tutaj jestem i czeka mnie najważniejszy egzamin w mojej karierze - pierwsza walka. Serce wali mi w piersiach jakby zamierzało wybuchnąć i wyrzucić ten cały stres na zewnątrz. Napięcie trzeba wyładować tylko na przeciwniku. Nie będzie litości. Sedzia po dłuższej chwili sprawdza nasza gotowość, a po braku sprzeciwu wnioskuje, że można zaczynać już pojedynek. Egzamin sie rozpoczął.
Offline #6 2013-12-15 13:12:15Re: Submission MatchZaczynam powaznie myśleć nad zawodem wróżbity, bądź proroka. Wszystko potoczyło sie tak jak myślałem, lub lepiej - przewidziałem! Teraz muszę tylko prowadzić ten pojedynek w taki sposób, by początkowa dominacja nie była tylko nic nie znaczącym rozdzialem w tej opowieści. Afrykańczyk szybko wstaję, ale ja mam za zadanie wbić mu do łba, że jego należyte miejsce jest na macie ringowej. Kilka Punchy celnie zaaplikowane w twarz załatwiają sprawę. Teraz z zamiarem posłania Justina na liny chwytam go za rękę. Już miał biec w ich kierunku, jednakże w ostatniej chwili zachwiał się, zwrócił wściekłe spojrzenie na mnie i z potężnym zamachem zasygnalizował użycie Clothesline'a. W ostatnim momencie zdołałem się uchylić i przebiec pod jego ręką. Kiedy się odwróciłem nie było mowy o spokojnym zaczynaniu klinczu. Musiałem dzialać. Doskonałym wyjściem okazał sie Calf Kick . Gabriel pada jak porażony na matę sycząc z bólu.To był ten moment. Jasne stało się dla mnie, że Justin nie może już więcej stawiać oporu. To by było niemożliwe. Z nową porcją adrenaliny wstałem na nogi. Opponent jeszcze leżał na macie, ale już widoczne były zamiary powstania. Najszybciej jak potrafiiłem doskoczyłem do niego, chwyciłem za rękę i posłałem na narożnik. Plan całkowicie się posypał, ponieważ Justin pchnięty w strone słupka, obkrecił się o 180 stopni i to ja wylądowałem w narożniku z okropnym bólem w plecach. Już miałem się zbierać kiedy na twarzy poczułem pieści Justin'a. Jedna, druga, trzecia. Wydawało sie jakbym dostawał kamieniem, a nie ludzką kończyną. W geście rozpaczy zarzuciłem mu nogi na biodra, w celu odcięcia jego rąk od mojej głowy. Podziałało. Jego pięści już nie były w stanie mnie dosięgnąć. Gabriel szybko zrozumiał co ma zrobić i juz chciał zmiazdżyć mi nogi łokciami, ale w ostatniej chwili je opuściłem. Justin się zachwiał, a ja wykorzystałem to stuprocentowo, bo zarzuciłem ponownie nogi na jego barki i z niesamowita prędkością wyrzuciłem Afrykańczyka z ringu. Rywal padł na matę z grymasem niedowierzania i wściekłości wymalowanej na twarzy. Jego nagłe przebudzenie zaskoczylo mnie i zbiło nieznacznie z tropu. Teraz jednak wszystko miało wrócić do normy. Nie mogło stac się nic złego. Poszedłem na środek ringu. Publika już wiedziała co zamierzam zrobić, bo ryknęli tak jakby chcieli dodać mi otuchy i sił przed tym wyzwaniem. Ze środka pierscienia pobiegłem do przeciwległego końca, odbiłem się z zapałem od lin i już bieglem ku przeciwnikowi, wyskakując z ringu i spadając na Gabriela z potężnym impetem. Somersault Plancha! Coś niesamowitego!
Offline #7 2013-12-15 14:26:47Re: Submission MatchDawno nie widziałem, aby ktoś tak bardzo starał się podczas pisania z inicjatywą... aż żal było by dać kontrę. Dobrze że umieściłeś przebłysk przeciwnika - realizm, o to chodzi, jednak powinna być to jakaś mniej groźna akcja z KP, nie jedynie uniwersalka... cóż, jednak obiecywałem łagodne wdrażanie zmian, a zatem dam ci szansę. Piszesz dalej, ale w następnym poście postaraj się wyważyć wyrównany pojedynek, aby nadrobić błąd z tej części pojedynku.. możesz też zaryzykować i użyć UM HF.. do dzieła! Offline #8 2013-12-15 15:07:04Re: Submission MatchPublika jest moja. Mimo, że to Justin był z nią dłużej, a ja dopiero co tutaj przybyłem, to własnie takimi akcjami podbijam ich serca. Nie żeby to był mój priorytet, ale to zawsze miły dodatek do bólu związanego z walką przeciwko tak dobremu opponentowi. Gabriel okazuje się jednak niesamowicie wytrzymały, bo wstał niewiele później ode mnie. Mając zamiar jeszcze trochę się "pobawić" poza kwadratowym pierścieniem, zatrzymuje go Punchami w twarz. Rywal nie jest jednak nastoletnią dziewczynka i z taką samą siłą odpłaca mi się w Chopach. Mając dość tej bolesnej wymiany szybko chwyciłem Gabriela za rękę i wykręciłem ją boleśnie dociskając do maty. Następna chwila to był szok. Dosłownie nie wierzyłem własnym zmysłom. Justin przetoczył się przez ramię, przekrecił moją rękę i w kolejnej chwili już miałem głowę wbitą w matę przez bolesne DDT. Koszmar! Muszę zwolnić. Zdecydowanie tempo jest zbyt szybkie. Piersi unoszą mi się teraz tak jakby w żyłach płynął prąd, a nie krew. Dla własnego dobra muszę zwolnić trochę prędkość swoich działań. Unoszę lekko głowę i ku swojemu samozadowoleniu stwierdzam, że Justin nie ma żadnego zamiaru wstać. Oby to nie była tylko gra. Podpierając się apronu powstaje na równe nogi. Łapię przeciwnika za głowę i wrzucam go pod linami do pierścienia. Sam również wchodzę do ringu. Żwawo podbiegam do opponenta, łapie go za rękę i posyłam na liny. Zgiąłem instynktownie tułów z nadzieją, że Gabriel przeleci przez całą jego długość i upadnie na plecy. Przeliczyłem się. Chwilę potem poczułem uderzenie stopy prosto w mój nos, a kiedy złapałem się za twarz by złagodzić ból, Justin w mgnieniu oka naskoczył na mnie, przekręcił nogami i już leżałem na plecach powalony za pomocą Headcissors Takedown. Znów dałem się nabrać. Myślałem, że to koniec. Ze zostawi mnie w spokoju. Głupie. Afrykańczyk od razu postawił mnie na nogi, ale nie mogłem nic zrobić, ponieważ po kopnięciu nadal widziałem podwójnie. Dodatkowo rywal posłał mnie w stronę narożnika i już miałem się w niego wbić, kiedy uratował mnie kolejny przebłysk energii. Gdy do niego dobiegałem, chwyciłem się lin i wiedząc, że Justin biegnie za mną wyskoczyłem w górę. Gabriel wbił się z potwornym impetem w metalowy słupek, ale ja musiałem działać! Natychmiast wybrałem przeciwległe liny, odbiłem się od nich i gdy napotkałem na swej drodze ogłuszonego przeciwnika byłem przygotowany. Wyskoczyłem w powietrze, nogi zawiesiłem mu na brakach i po przekręceniu się byłem pewien, że odgłos uderzenia spowodowany był upadkiem mego opponenta. Zaaplikowałem mu Running Hurricanrana! Mówiłem coś o zwolnieniu tempa? Nie pamiętam...
Offline #9 2013-12-15 15:21:06Re: Submission MatchBardzo ładny post, ogromne brawa. Tym razem przeciwnik doszedł do głosu, ładnie wszystko opisałeś i możesz robić to dalej! Offline #10 2013-12-15 18:38:19Re: Submission MatchTo było to! Nikt nie może sobie wyobrazić jak dużo energii tracę przy tak efektownych akcjach, ale fakt, że są one również efektywne wręcz zmusza mnie do ciągłe zaskakiwania zarówno rywala jak i siebie samego. Dzięki linom moje powstanie odbyło się znacznie sprawniej i szybciej niż ktokolwiek by sobie mógł pomyśleć. Straszna wizja kontry Gabriela wdarła mi się do głowy, przez co mój rozum jakby krzyknął do mięśni "Do roboty!". Mądrzejszych trzeba się słuchać. Zwinnie wdarłem się na 3 linę narożnika. Zacisnąłem zęby jak najbardziej i całą swoją siłę skupiłem w mięśniach nóg by dać im moc do jak najwyższego skoku i lotu. W końcu wyskoczyłem w powietrze, a tuż po tym zmiażdżyłem klatkę piersiowa opponenta poprzez Flying Splash ! Huk i zduszone okrzyki kibiców wypełniły całą arenę.Jakim głupcem musiałem być, by myśleć, że pierwsza walka w tej federacji będzie jedynie spacerkiem? Jak bardzo się myliłem. Nie mam najmniejszej ochoty wstawać, jednakze wiem że po prostu muszę to zrobić. Nie chce próbować przypinać rywala. Wydaje mi się, ze jeszcze jest na to za wcześnie i straciłbym jedynie cenne chwile swojej przewagi. Mimo wszystko udało mi się powstać i zdezorientowany chwyciłem Justin'a za włosy w ogóle nie skupiając się na nim, tylko na moim planie...To był błąd. Gabriel natychmiastowo rozwarł mi ręce i kilkoma Punchami zdołał mnie ogłuszyć. Oliwy do ognia dolał piekielnie mocny Roaring Elbow który zwalił mnie z nóg. Błysnęło mi w oczach, a piekielny gwizd który słyszałem w uszach był nie do zniesienia. Dodatkowo dochodził do tego ból w szczęce jakby w jednej chwili została złamana. Nie byłem przygotowany na kolejną porcje cierpienia, ale niestety taką dostałem. Mój przeciwnik zaaplikował mi Standing Monsault, który kompletnie zabrał mi dopływ powietrza. Chciałem go dostać, rozszarpać na strzępy. Wszystko byleby go bolało. Chciałbym, ale nie jestem w stanie. Biernie dałem się podnieść, a gdy spojrzałem na jego tryumfalną minę rozdarł mnie od wewnątrz gniew tak wielki, że dalsze okładanie mnie może kontynuować tylko w snach. Przeciwnik posłał mnie na liny. W ostatniej możliwej chwili złapałem go mocniej za rękę i wyszło na to, ze to właśnie Justin się od nich odbił. Kiedy biegł w moją stronę wiedziałem, że to koniec jego przebłysku. Waleczność trzeba karać brutalnie. W jednej chwili wyniosłem rozpędzonego rywala, przełożyłem głowa do dołu i upuściłem go prosto na kark! Brutalny Michinoku Driver prosto z Japonii.
Offline #11 2013-12-15 20:29:01Re: Submission MatchOkej, kontra przed Michinoku Driver. Biegniesz już w stronę rywala. Ostatnio edytowany przez Sydal (2013-12-15 21:03:42)
Offline #12 2013-12-16 19:23:33Re: Submission MatchCel do którego tak ambitnie darzę jest już w zasięgu wzroku. Oczami wyobraźni już odnajduje siebie wznoszacego ręce ku górze, ciesząc się i stojąc nad nieprzytomnym przeciwnikiem, ale czas wrócić do rzeczywistości. Zrobiłem milowy krok ku wygranej, to prawda jednakże to nadal jest zawodnik bardziej doświadczony ode mnie, więc nie mam zamiaru chełpić się zwycięstwem przed trzecim uderzeniem sędziego w matę ringu. Czując się coraz pewniej wstaję na nogi. Celownik w mych oczach od razu namierzył kulącego sie z bólu Justina. Nie ma miejsca na wyrzuty sumienia, w końcu to nie balet. Błyskawicznie, zanim jeszcze Afrykańczyk zdążył wstać, złapałem i wykreciłem mu rękę. Czas podróży się zbliża, szkoda że mój opponent jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Nabrałem odpowiedniego rozpędu i z gracją wskoczyłem najpierw na drugą, potem na trzecią linę. Po tym rzuciłem się w strone rywala, oplątałem rękoma jego szyję i z przerażającym impetem wbiłem jego głowę w matę kwadratowego pierścienia. Rope Run Tornado DDT ""SM"" ! Potężne uderzenie.Zmęczenie coraz bardziej dawało mi się we znaki, ale to było nic przy podnieceniu jakie ogarnęło mnie gdy akcja osiągnęła dla mnie pozytywny skutek. Byłem pewien, że tym razem przeciwnik nie będzie w stanie mi się oprzeć. To będzie jego definitywny koniec. Usiadłem oddychając szybko. W głowię miałem tylko jedno. Postawić kropkę nad "i". Nie ma czasu na jakieś radosne okrzyki, chociaż kiedy powstałem wprost nie mogłem się powstrzymać i wykrzyknąłem w wniebogłosy "OLE!". Publika odwdzięczyła się tym samym. Niezwykle podekscytowany podniosłem prawie nieprzytomnego Gabriela i niczym nauczycielka prowadząca niesfornego ucznia, przyczłapałem go do metalowego słupka, gdzie umiejscowiłem na samym szczycie narożnika. Musi mi się udać! Nie ma takiej możliwości bym teraz nie zakończył tego starcia. Wlazłem na drugą linę, zaciągnąłem rękę Justin'a na swój kark. Wszyscy wstrzymali oddech czekając na potężnego suplexa, jednakże ja mam w zanadrzu coś o wiele groźniejszego. W jednym momencie wyniosłem go do góry i donośnym trzaskiem upuściłem głową na narożnik! BRAINBUSTAAAAAAHHHHHH!!!!! Coś nieprawdopodobnego! Niezwykle uradowany, zmęczony i poobijany rzucam się do przypięcia! To koniec!
Ostatnio edytowany przez Sami Zayn (2013-12-16 19:24:20)
Offline #13 2013-12-16 19:57:40Re: Submission Match1..... 2.... 3..... Winner is Sami Zayn! Offline |